Dzisiaj podobno jest Dzień Czekolady, tak przynajmniej wyczytałam w kalendarzu. Z okazji tego wielkiego święta postanowiłam w dniu dzisiejszym powstrzymać się od konsumpcji jubilatki i przenieść ten piękny zwyczaj na kolejne dni.
Gdy zaczyna się zima, ja wpadam w nałóg czekoladowy. Nie ma dnia, żebym nie skusiła się na mały, albo trochę większy kawałek tej słodkości - koniecznie mleczny, a najlepiej z całymi orzeszkami. Zimno i brak słońca leczę czekoladą. Z niecierpliwością wypatruję wiosny, bo na takiej diecie waga zaczyna wariować i jakieś dziwne cyferki wyświetla ;). Rozum mówi - "nie jedz, potem będzie trzeba boczki odchudzić", ale co z tego, jak kubki smakowe krzyczą "to takie pyszne, zjedz jeszcze". Gdy przychodzi wiosna i robi się ciepło, czekolada przestaje mi być potrzebna i wychodzę z nałogu. Tylko, że w tym roku wiosna jakoś bardzo opóźnia swoje przyjście. ;)
