Umyłam okna ... i zepsułam pogodę. Przyznaję się, to moja wina. Wczoraj cudnie słoneczko świeciło, a dzisiaj szaro i ponuro. Chyba jakaś zmieniacz pogodowy jestem , co okna umyję, to pogoda na brzydką się zmienia i do tego deszcze jeszcze padać zaczyna. Może tam na górze ktoś ogląda te moje umyte okna, patrzy i patrzy i stwierdza, że jakieś nie domyte i poprawki zrobić trzeba. Tylko, że ja się na te poprawki absolutnie nie zgadzam! Protestuję, zaraz wyjdę z siebie, a potem z domu na ulicę i strajk rozpocznę! Tylko jeszcze nie wiem jaki - może głodowy, dobrze mi na figurę zrobi, a może okupacyjny - do towarzystwa książkę sobie wezmę, okopię się na kanapie i będę nic nie robić. W sumie odpowiadają mi obie wersje, więc idę dalej myć okna ;).